Kategorie: Wszystkie | usłyszeć | zobaczyć
RSS
niedziela, 13 października 2013

Objazdowa galeria na ścianach wagonów wąskotorowych...

wąskotorówka

wąskotorówka

wąskotorówka

wąskotorówka

piątek, 30 sierpnia 2013

Moja aktywność nieco przygasła...

Geysir

Ale gdzieś tam w głębi ciągle się kotłuje... a w duszy gra.

 

No właśnie, co sprawia że gra i to właśnie tak, a nie inaczej. Mentalność? Przeszłość/przyszłość? Szerokość geograficzna? Może odpowiednia dieta? Albo wiatr grający cały dzień w porcie na wantach? Nie mam pojęcia, ale są takie miejsca, w których wszystko jest przesiąknięte muzyką, dobrą muzyką!

 

Na Laugavegur młodzi chłopcy grają jazzowe klasyki, stoi perkusja, jest gitara, kontrabas i saksofon, przystajemy na dłuższą chwilę, tłum gęstnieje, czas się zatrzymuję. Na te parę chwil nikt się nie śpieszy, nie ma pilnych spraw, a problemy nie istnieją. Może wymagam zbyt wiele, nie wiem, jak dla mnie zadanie odrywania od codzienności śmiało można polecić rezonującym strunom basowym i rytmicznym uderzeniom perkusji. Po chwili ruszamy "w miasto" w knajpie ktoś gra na pianinie, a w sklepie (tak, w sklepie... odzieżowym!) nastrojowo dżemują dwie dziewczyny, na wiolonczeli i jakimś małym, fikuśnym zestawie klawiszowym. Tak, jest taki kraj.

 

 - Heimförin 



 

Valdimar - Sýn

 

 

Ólöf Arnalds - Innundir Skinni 

 

poniedziałek, 07 stycznia 2013

Zdarzyło Wam się sparzyć na obiegowej opinii? Są takie miejsca, gdzie możecie się sparzyć, nawet dosłownie rzecz ujmując...

 

Dzisiaj będzie o górskich potokach. Rześkich, odświeżających, górskich potokach...
 

Landmannalaugar

Ano właśnie jesteśmy w Landmannalaugar, górskiej, wielobarwnej, ryolitowej krainie gorących źródeł. Ten górski potok na zdjęciu osiąga (w widocznym miejscu) jakieś 50 stopni C. Żeby wymoczyć w nim strudzone górską wyprawą ciało, woda musi trochę pozakręcać...

Landmannalaugar

porozlewać się...

Landmannalaugar

Wychładzając się do akceptowalnej dla ludzi temperatury.

Landmannalaugar

ps. oczywiście nie muszę dodawać, że te gorące źródła wybijają spod wulkanicznej skały przykrytej całoroczną czapą zmrożonego śniegu... Islandia - kraina sprzeczności, itd... ;)

Landmannalaugar

środa, 10 października 2012

Niektórzy zbierają znaczki, inni płyty winylowe, czy pudełka zapałek (polecam zbiory muzeum zapałek w Bystrzycy Kłodzkiej), a ja mam swoją kolekcję kamieni...

Zbieram je odkąd pamiętam, pierwsze najpewniej przywiozłem z Tatr. Osobną kolekcję stanowią te na parapecie pod oknem. Wśród nich najdziwniejsze okazy, jeden jest przedmiotem sporu... Ząb ssaka morskiego? Może fragment kości? Nie wiem, ale ta kolekcja przywołuje wspomnienia i właśnie nabrałem ochoty na spacer na wyspę Grótta.

 

Wyruszyliśmy z portu w Reykjaviku.

Port Reykjavik

Landhelgisgæslan - duma Islandzkiej Straży Przybrzeżnej.

Port Reykjavik

Następnie wzdłuż ulicy Eiðsgrandi, gdzie po raz pierwszy schodzimy na "plażę"...

Eiðsgrandi

To właśnie tutaj znajduję "ząb wieloryba"...

Teraz idziemy wzdłuż ulicy Norðurströnd, gdzie zaczyna się dzielnica "szklanych domów". Tutaj każdy łaknie światła, a i widoki powalające, stąd sporo domów ma przeszklone całe ściany.

Norðurströnd

Wreszcie jest... nasz cel Grótta.

Grótta

Ostoja ptactwa, teren które strzegą... więc należy mieć się na baczności. Tu po raz pierwszy na Islandii jesteśmy celem nisko przelatujących ptaków ;)

Grótta

Nie zawsze można zwiedzać samą wyspę, regulują to przepisy (ze względu na lęgi ptaków wyspa nie jest udostępniana w okresie od 1 maja do 1 lipca) oraz jak widać sama natura... stanem wody.

Grótta

Grótta

 

wtorek, 07 sierpnia 2012

Wigierska Kolej Wąskotorowa, powstała z myślą o transporcie drewna z Puszczy Augustowskiej i przez wiele lat wiernie służyła. Dziś służy turystom i miłośnikom kolei. Przejazdy odbywają się na malowniczej trasie Płociczno - Krusznik - Płociczno, wzdłuż jeziora Wigry.

 

wąskotorówka

Ruszamy...

wąskotorówka

Wyjeżdżamy z małej stacji w Płocicznie, by po chwili zaszyć się w gęstej puszczy...

wąskotorówka

Po drodze zatrzymujemy się na kilkuminutowe przystanki w miejscach, w których możemy pooddychać, posłuchać, popodziwiać.

wąskotorówka

Docieramy do stacji końcowej, gdzie zaczyna się... jazda manewrowa.

wąskotorówka

Wracamy do Płociczna, zadowoleni, syci wrażeń i... głodni, bardzo głodni. Na miejscu czaka na podróżnych "bar kolejowy", gdzie możemy nacieszyć się regionalną kuchnią. Polecam soczewiaki!

ps. swego czasu spotkałem Włocha, który po wojnie pracował w redakcji jakiegoś lokalnego dziennika na południu Włoch. Bardzo się ucieszył na wieść o moim pochodzeniu. Rzucał ważnymi dla naszego kraju datami oraz nazwiskami kolejnych premierów, czy... sekretarzy. Wspominał o istotnych wydarzeniach, pochwalił się także znajomością języka, czy może raczej kilku słów, które wciąż pamiętał. Na koniec jednak dodał, że do dnia dzisiejszego nie rozumie jak to jest, że ktoś kto mówi "czesze sie" raz na myśli ma (i tu użył bogatego repertuaru gestykulacji) radość i uśmiech na twarzy, a innym razem przyczesywanie grzywki...

 

No więc, wracając na tory... jedźmy i jedzmy ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6